Dwa lata temu wielkim hitem w rosyjskich kinach był obraz Andrieja Maliukowa „Jesteśmy z przyszłości”. To specyficzne połączenie filmu wojennego z melodramatem przyprawionym szczyptą fantastyki tak bardzo przypadło do gustu widzom, że niemal natychmiast przystąpiono do pracy nad częścią drugą. Podpisali się pod nią debiutanci – Aleksandr Samochwałow i Boris Rostow. I, niestety, na ekranie to widać. Bo choć od strony technicznej obraz się broni, od fabularnej – woła o pomstę do nieba!